Przemoc w rodzinie w czasie pandemii

Wywiad Natalii Gozdowskiej z Katarzyną Koszewską dla Mamopracuj.pl

NATALIA GOZDOWSKA – 20/04/2020

Przemoc w rodzinie w czasie pandemii. Jak sobie z nią poradzić?

Jak pandemia i izolacja zmieniła funkcjonowanie polskich rodzin? Co można zaobserwować w tym czasie w domach, dotkniętych przemocą? Jak sobie poradzić, jak wyjść z kręgu przemocy? Na te pytania odpowiada Katarzyna Koszewska, psycholog, interwentka kryzysowa, terapeutka EMDR, która posiada wieloletnie doświadczenie w pracy z osobami znajdującymi się w kryzysie życiowym, cierpiącymi z powodu traumy sytuacyjnej, związanej z zaburzeniami więzi.

Przemoc w rodzinie w czasie pandemii

Czy izolacja, odosobnienie, narzucone z zewnątrz, coś zmienia w sytuacji rodzin?

Sytuacja epidemii postawiła rodziny przed wyzwaniem związanym z byciem blisko emocjonalnie i fizycznie. Jesteśmy zdani na siebie bardziej niż kiedykolwiek przedtem. Nagle, jak w soczewce, ujawniają się pewne mechanizmy, które były mniej widoczne wtedy, gdy mogliśmy wyjść do pracy, wyjść z domu, wyjechać, zorganizować sobie czas z dala od współdomowników, słowem zastosować znane nam metody unikania.

Teraz, gdy jesteśmy w izolacji widzimy, że to od czego być może uciekaliśmy, jest obok nas. Nagle okazuje się, że nie ma ucieczki, że trzeba się z tym zmierzyć.

Oczywiście sytuacje są różne, tak jak różni są ludzie, różne konteksty i różne systemy w rodzinach. Może się nagle okazać, że jest to przestrzeń do bycia blisko emocjonalnie, do budowania nowej jakości w związkach, w relacjach z partnerem, partnerką, z dziećmi. My skupimy się jednak na tych doniesieniach ze środków masowego przekazu, które pokazują, że przemoc w rodzinach znacząco się nasila.

Co takiego się dzieje w domu, w którym przemoc już istniała?

Przemoc w rodzinie charakteryzuje się tym, że jest zamierzona i ma na celu kontrolowanie i podporządkowanie ofiary, czyli jest intencjonalna. Jedna ze stron ma przewagę nad drugą. Sprawca narusza podstawowe prawa, np. prawo do nietykalności cielesnej, szacunku, godności. Cierpienie i ból sprawia, że ofiara ma mniejszą zdolność do samoobrony.

Związki, w których kobiety doznają przemocy fizycznej ze strony swoich partnerów, przechodzą przez trzy fazy powtarzającego się cyklu: faza narastania napięcia, faza brutalnej przemocy, faza miodowego miesiąca. Funkcjonuje tabu: nie ujawnia się tego, co się dzieje w domu, co sprawia, że przemoc nie kończy się sama, pierwszym bowiem krokiem jest przełamanie zmowy milczenia.

Związek alkoholu z przemocą w rodzinie jest powszechnie znany. Sprawcy przemocy uzależnieni od alkoholu, winę za przemoc zrzucają na alkohol. Najbliższe otoczenie jest przekonane o słuszności tego argumentu, ponieważ porównanie zachowania tej samej osoby pod wpływem alkoholu oraz na trzeźwo, wypada na niekorzyść tego pierwszego. A w okresie izolacji wzrosła sprzedaż alkoholu. Wnioski zatem nasuwają się same.

Musimy wyróżnić przemoc brutalną, która była i trwa. Niestety zmieniło się to, że ze sprawcą przemocy jesteśmy na jednej przestrzeni, nie ma dokąd uciec. Tutaj mówimy o różnych rodzajach przemocy: fizycznej, emocjonalnej, ekonomicznej.

Kiedy trzeba być szczególnie uważnym, czy nie dzieje się coś złego?

Jeśli mówimy o przemocy intencjonalnej, to trzeba być szczególnie wyczulonym na każdą przemoc fizyczną, ale też emocjonalną, np. związaną z manipulacją.

Dorosły może sobie radzić z niepokojem poprzez agresję: krzyczeć, rzucać przedmiotami bądź członkami rodziny, bić. Może nadużywać alkoholu, narkotyków. W bardzo emocjonalny sposób wyrażać swoją frustrację, złość, lęk, może manipulować w celu osiągnięcia emocjonalnych korzyści.

W obecnej sytuacji możemy zaobserwować też w rodzinach mniejszą dostępność emocjonalną, zamknięcie się w sobie, kłopoty ze snem, z koncentracją, objadanie się lub utratę apetytu, zamartwianie się, lęk o przyszłość. Ta niedostępność emocjonalna, jest krzywdząca np. dla dziecka, którego potrzeby w tym momencie nie są zaspokajane, bo jest osamotnione. Rodzic nie jest dostępny, nie jest zatem bezpieczną bazą, tak samo jak nie jest bezpieczną bazą ten rodzic, który stosuje przemoc fizyczną, czy emocjonalną.

A jak wygląda przemoc manipulacyjna?

Z mojego doświadczenia terapeutycznego, to np. zachęcanie dziecka, żeby łagodziło poprzez jakieś konkretne zachowania, stany emocjonalne ojca. Mówimy wtedy o używaniu dziecka, jego przedmiotowym traktowaniu, ale też o jego emocjonalnej krzywdzie. Manipulacja, to również rozmawianie rodziców poprzez dziecko, nadużywanie go poprzez stawianie w zupełnie innej roli. Wykorzystywanie dziecka do rozgrywek, do rozwiązywania swoich konfliktów, zwierzanie się dziecku z kłopotów małżeńskich.

Jak kobieta może być manipulowana?

Bardzo często przemocą manipulacyjną jest przemoc ekonomiczna. Na przykład: kobieta rozpoczyna terapię, której celem jest umiejętność stawiania granic, dbania o własne potrzeby, wzrost samooceny. Nagle okazuje się, że to mężczyźnie nie pasuje. Wobec tego wycofuje wsparcie finansowe. Wchodzi tu w grę również kwestia kontroli nad życiem partnerki, np. przeszukiwanie smsów, sprawdzanie co robi w sieci.

Kontrola bywa jawna, np. zdarza się, że kobiety nie mają drzwi do pokoju, śpią z torebką pod poduszką, są obserwowane. Nie posiadają klucza do domu albo do bramy wjazdowej. Są różne rodzaje wpływu manipulacyjnego, które możemy odbierać jako kontrolę, ale można je nazwać przemocą.

Pytam o przykłady, bo kobiety często nie są świadome przemocy. Wydaje im się, że wszystko teoretycznie jest ok, przecież nie są bite czy poniżane dosłownie. Kiedy więc powinno zapalić się czerwone światło?

Kiedy czuję, że moje potrzeby nie są zaspokajane, bo np. partner umniejsza moją rolę w relacji albo po prostu w życiu – jako matki, żony, człowieka. Formy przemocy emocjonalnej są bardzo różne. Niepokój powinny wzbudzić komunikaty typu „Do niczego się nie nadajesz.”, „Przez Ciebie są te kłopoty.”, „No, świetny obiadek zrobiłaś, nie da się go zjeść.”.

Ironizowanie, sarkazm, stawianie na niższej pozycji. Kwestia podziału ról też może być trudna – np. jesteśmy w izolacji, oboje rodzice pracują zdalnie, ale to na barkach kobiety jest utrzymanie całości. Na próby negocjacji rozkładu obowiązków, kobieta spotyka się z agresją i całkowitym niezrozumieniem.

Mówimy o kobietach, ale chciałabym podkreślić, że ofiarami są też często mężczyźni, oni również trafiają do mnie na terapię.

Co już jest przemocą fizyczną?

Przemoc fizyczna jest zawsze wtedy, gdy naruszamy integralność drugiego człowieka. Kiedy go po prostu, np. uderzymy. Oczywiście jest wiele stereotypów na ten temat, które usprawiedliwiają tego typu działania. W skali mikro – np. przekazy rodzinne typu „Mnie ojciec bił i wyrosłem na porządnego człowieka.” I w skali makro, związanej z myśleniem o wychowaniu, że np. klaps nie szkodzi. Natomiast trzeba być świadomym tego, że każde uderzenie, popchnięcie, szarpanie czy kopanie jest przemocą fizyczną. I nie powinno być na nią zgody i w skali mikro i w skali makro. Przemoc jest zawsze wtedy, gdy druga strona mówi „nie”, a ta, która jest sprawcą, nie słucha.

Oczywiście zdarza się, że ta druga strona nie jest w stanie zaprotestować, bo nie ma takich zasobów. Z reguły nie umie, bo kontekst tej sytuacji związany jest z zastraszaniem, wzbudzaniem poczucia winy i kontekstem przemocy manipulacyjnej.

Co możemy w trakcie pandemii zrobić sami a kiedy skorzystać ze wsparcia z zewnątrz?

Zacznę od tej łagodniejszej sytuacji – nieintencjonalnego przekraczania granic, gdy widzimy, że nie radzimy sobie z naszą złością, lękiem, niepewnością, frustracją. Wyładowujemy ją na najbliższych i zdajemy sobie z tego sprawę. Wówczas możemy wziąć za to odpowiedzialność. Skorzystać z pomocy specjalisty – wielu z nich prowadzi obecnie terapię online. Być może trzeba wesprzeć się lekami (pomoc medyczna dostępna jest w formie telefonicznej). Skorzystać z poradników, specjalistycznych książek. Poprosić o wsparcie partnera, czy inną osobę bliską.

Dzięki tym zabiegom możemy uregulować nasze emocje, żeby nauczyć się adekwatnie je wyrażać. Paradoksalnie izolacja czasami może pomóc, w przypadku takich zachowań, których nasi członkowie rodziny dotychczas nie obserwowali, bo byliśmy gdzieś daleko. Teraz możemy się z nimi zmierzyć, a w konsekwencji zbudować otwartość i bliskość.

W sytuacji izolacji nie odcinajmy też dzieci od emocji – one powinny obserwować świat, w którym emocje są różne, a my staramy się z nimi mierzyć. Być może dotychczas, jak się frustrowałam, to w jakiś sposób uciekałam – szłam do kawiarni, na zakupy. Teraz przestrzeń się zawęziła do osób najbliższych. Przeżywam to z nimi i mam szansę zrobić to w sposób konstruktywny. Dzieci w tej sytuacji widzą, że rodzic ma dostęp do swoich emocji i nie jest wobec nich bezradny. Ma siłę się nimi zająć. Rodzic zatem jest dostępny i przewidywalny. Jest na tyle wystarczająco Dobrym Dorosłym, że stanowi bezpieczną bazę.

Pamiętajmy, że każdemu człowiekowi zdarzają się sytuacje, których się może wstydzić zachowania, o które by siebie nie podejrzewał. Nie jesteśmy robotami. Ważne, co z tym robimy, czy bierzemy za to odpowiedzialność.

Trzeba wtedy zobaczyć, że to jest ten moment, kiedy trzeba się sobie przyjrzeć. Jeśli mogę się otworzyć bezpiecznie przed partnerem, to warto budować nową jakość.

Jak to zrobić?

Po pierwsze mieć świadomość, co się ze mną dzieje. Następnie wybrać metodę pomocy, która mi służy. Jeśli sytuacja jest poważna, konieczne jest wsparcie specjalisty. Często wystarczy jednak pomoc najbliższych. Bardzo ważne, by wiedzieć, że nie należy inicjować rozmowy nastawionej na bliskość wtedy, gdy odczuwamy silne emocje. Dopiero, gdy wzburzenie opadnie, jest szansa na spokojną, konstruktywną rozmowę – tak, żeby nie była to właśnie manipulacja.

W przypadku przemocy emocjonalnej zachęcam do pomocy specjalisty, który pomoże odbudować zasoby, pozwalające na rozpoznanie własnych potrzeb i docelowo wzrost samooceny i siły wewnętrznej, która pomaga stawiać granice. Jeśli nie ma woli z drugiej strony na rozpoczęcie terapii indywidualnej, rodzinnej, terapii par – to być może trzeba podjąć decyzję o rozstaniu, nawet teraz.

Jeśli chodzi o agresję fizyczną, to sięgnięcie po pomoc z zewnątrz jest kluczowe. Najważniejsze jest jak najszybsze wyjście z kręgu przemocowego.

A jeśli w sytuacji napięcia i izolacji pojawia się przemoc, a nie było jej wcześniej?

Jak się pojawia np. bicie, to trzeba reagować od razu. W przypadku przemocy fizycznej konsekwencje są bolesne, a skutki długofalowe. Może pojawić się np. zespół stresu pourazowego, w przypadku dzieci można mówić o zachowaniach autodestrukcyjnych, trudnościach w funkcjonowaniu społecznym, w budowaniu bliskich relacji w przyszłości itp. Bijący ojciec jest tak samo dla dziecka niebezpieczny, jak niereagująca matka. Oboje nie są bezpieczną bazą. Dzieci doświadczają przemocy w dwojaki sposób: będąc celem ataków sprawcy lub będąc świadkiem ataku na osobę im bliską, osobę którą kochają. Nawet jeśli nie widzą bezpośrednio ataku, mogą słyszeć odgłosy świadczące o tym, że dzieje się coś złego, mogą słyszeć krzyki lub płacz matki.

Prowadzone w Wlk. Brytanii badania wykazały, że dzieci bardziej przeżywają/odczuwają strach i przerażenie matki, niż nawet sam akt przemocy (Wolfe, Jaffe,Wilson and Zak 1985, Hershorn and Rosenbaum 1985). Prowadząc terapię traumy złożonej, często zdarza mi się internalizacja przeżyć innej bliskiej osoby.

Przypadki, w których dzieci stają się ofiarami bezpośredniej przemocy – bicie, znęcanie się, poniżanie – wydają się być w oczywisty sposób rozpoznawane przez powołane do opieki nad dziećmi instytucje. Zaś przypadki, w których są “tylko” świadkami aktów przemocy, wciąż rzadko kwalifikowane są jako rodzaj przemocy wobec dzieci. Bita żona, czy mąż z reguły robi wszystko, aby ten fakt ukryć.

Przemoc w rodzinie tworzy zamknięty krąg! Ofiara przemocy w rodzinie: boi się o swoje życie i zdrowie; boi się tego, że nawet jeśli zawiadomi o przestępstwie policję, prokuraturę, to i tak nikt nie będzie chciał zeznawać, że widział, słyszał jak ona doznaje przemocy. Nie wierzy, że ktoś chce i może jej pomóc, że ma prawo prosić o pomoc, że coś się zmieni; wstydzi się, bo bierze na siebie całą odpowiedzialność za to, co się dzieje w jej domu. Jeśli zaczyna się brutalna przemoc fizyczna, nie można liczyć, że ktoś się opamięta.

Apeluję też, szczególnie teraz w okresie izolacji, o wyczulenie na innych. Jeżeli słyszymy, że coś dzieje się za ścianą, podejrzewamy przemoc, naszym ludzkim obowiązkiem jest reagowanie od razu, wołanie odpowiednich służb.

Jak kobieta może sobie poradzić, jak coś takiego się dzieje w trakcie pandemii? Wyobrażam sobie taki mechanizm, szczególnie jak wcześniej było mniej przemocy, że ofiara racjonalizuje sytuację: „Przetrwam. To minie, teraz jest szczególny czas.”.

Cykl działań przemocowych jest trudny. Mamy do czynienia z syndromem ofiary, wyuczonej bezradności, ze współuzależnieniem, z brakiem zasobów. Pojawiają się myśli: „Jestem bita, ale wybaczam, rozumiem. To chwilowe, ma zły dzień.” Ofiary często nie szukają pomocy, bo przez różnego rodzaju zaprzeczenia, usprawiedliwiają sytuację i kreują inną rzeczywistość niż jest, albo zwyczajnie nie mają siły psychicznej, by cokolwiek robić.

Jak w tej trudnej sytuacji izolacji tę siłę w sobie znaleźć?

Podjęcie decyzji o odejściu to pierwszy krok. I duży sukces. Zdarza się, że aby go podjąć niezbędna jest pomoc terapeutyczna. Jak zapadnie decyzja, by odejść, to należy skontaktować się z najbliższą osobą i prosić o zorganizowanie pomocy. To może być osoba z rodziny pochodzenia, ale też przyjaciółka lub inna osoba gotowa pomóc. Są linie telefoniczne dla ofiar przemocy. Niedawno powstała akcja na Facebooku – sklep internetowy z kosmetykami, który tak naprawdę ma służyć zgłoszeniu przemocy domowej.

Pamiętajmy, że przemoc nie podlega negocjacjom. Podstawą jest odizolowanie ofiary od sprawcy. To pierwszy krok w procedurze pomocy ofierze – chodzi o zapewnienie bezpieczeństwa .

Niestety, często mija trochę czasu, zanim uświadomimy sobie, że potrzebujemy pomocy. Dobra wiadomość jednak jest taka, że moje pacjentki z reguły odchodzą od oprawcy. Ale też są i takie, które długo przekonują samą siebie, że jest to niemożliwe. Zdarza się, że różne instytucje organizują ucieczkę. Mam pacjentkę, która przez 2 lata urządzała miejsce, w którym się schroni. Obmyślała szczegółowo dzień ucieczki. Partner ją przechytrzył, ale podjęła wysiłek po raz kolejny i udało się.

Zachęcam do odwagi, do otworzenia się na pomoc, do pielęgnowania w sobie siły i wiary, że inna, lepsza przyszłość, nie tylko bez pandemii, ale też bez przemocy, jest możliwa.

Dziękuję za rozmowę.

Gdzie szukać pomocy:

  • Ogólnopolski Telefon dla Ofiar Przemocy w Rodzinie: 800 12 00 02
  • Kryzysowy Telefon Zaufania: 116 123
  • Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży: 116 111
  • Dziecięcy Telefon Zaufania Rzecznika Praw Dziecka: 0 800 12 12 12
  • Feminoteka: tel. 888 88 33 88, pomoc@feminoteka.pl
  • Fundacja Centrum Praw Kobiet – oddziały lokalne:
  • Lokalne telefony, działające m.in. przy Centrach Interwencji Kryzysowej oraz w ramach działalności lokalnych organizacji pomocowych, policja, prokuratura, pomoc społeczna, poradnia pogotowia Niebieska Linia: poradnia@niebieskalinia.pl
  • Aplikacja „Twój Parasol” – można ją pobrać na Google Play i Apple Store lub za pomocą QR kodów, dostępna jest też na stronie internetowej. Ma dwa tryby działania: ukryty i jawny.
  • Sklep Rumianki i bratki. Ofiary przemocy mogą kontaktować się z firmą na Facebooku lub poprzez mail: rumiankiibratki@gmail.com. Sklep działa w porozumieniu i ścisłej współpracy z Fundacją Centrum Praw Kobiet, na wiadomości odpowiadają psycholożki specjalizujące się w sprawach dotyczących przemocy domowej.

Przydatne linki:

Rozmawiała: Natalia Gozdowska

Zdjęcie: archiwum prywatne Katarzyny Koszewskiej



  • Statystyki

    W 2013 r. rozwiodło się ponad 66 tys. par małżeńskich, co oznacza wzrost liczby rozwodów (o ponad 1,6 tys.) w stosunku do roku poprzedniego.

    W miastach intensywność rozwodów jest ponad dwukrotnie wyższa niż na wsi.

    Rozwiedzeni małżonkowie przeżywają ze sobą przeciętnie ok. 14 lat. Średni wiek mężczyzn w momencie rozwodu to 40-41 lat. Kobiety były o ok. 2 lata młodsze. 47,7% to rodziny bezdzietne, a 37,7% to rodziny z 1 dzieckiem. Najmniej rozwodów występuje w rodzinach wielodzietnych (0,8 – 2,9%).

    W ostatnich latach ponad 2/3 przypadków powództwo o rozwód wnosi kobieta. Natomiast orzeczenie rozwodu z winy żony następuje w niewiele ponad 3% przypadków. Wina męża orzekana jest w 20% przypadków. Zwykle, w ponad 70% rozwodów, sąd nie orzeka winy.



  • strona www: Fabryka Dizajnu
    projekt graficzny: nietypowo.com